Coraz więcej obcokrajowców przyjeżdża do Polski do pracy, ale za drzwiami urzędów wojewódzkich kryje się spory problem. Z naszej najnowszej analizy, przygotowanej na podstawie danych z Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC), wynika, że w niektórych regionach na decyzję trzeba czekać prawie 800 dni! Dlaczego tak się dzieje, gdzie kolejki są najdłuższe i jak przepisy uwięziły pracowników w "papierowej pułapce"?
Teoria a urzędowa rzeczywistość
Teoretycznie sprawa powinna być prosta i szybka. Zgodnie z Ustawą o cudzoziemcach (dokładnie art. 112a ust. 1), urząd ma maksymalnie 60 dni na wydanie zezwolenia na pobyt czasowy. Jeśli chodzi o pobyt stały lub status rezydenta (art. 210a i 223a), ten czas to 6 miesięcy.
W praktyce, jak pokazują dane z pierwszego kwartału 2026 roku, te terminy rzadko są dotrzymywane. Jak to możliwe, że urzędy mogą tak długo zwlekać, a obcokrajowcy nie mogą nawet napisać oficjalnej skargi na opieszałość?
Odpowiedź kryje się w specustawie z 2022 roku (art. 100c i 100d). Z powodu pandemii, a potem wybuchu wojny w Ukrainie, rząd postanowił "zamrozić" bieg niektórych terminów administracyjnych. Miało to być koło ratunkowe dla przepracowanych urzędów, ale z biegiem lat stało się wymówką. Prawo, które miało chronić urzędników, sprawiło, że 60-dniowy termin przestał mieć w praktyce jakiekolwiek znaczenie.
Loteria terytorialna: twój adres ma znaczenie
Nasz raport za I kwartał 2026 roku pokazuje ogromne, czasem wręcz absurdalne różnice między województwami. Czas legalizacji pobytu to dzisiaj prawdziwa "loteria" – to, gdzie mieszkasz i pracujesz, znaczy więcej niż to, jak dobrze przygotowałeś swój wniosek.
Pobyt czasowy (który powinien trwać 60 dni):
Średni czas wydania zezwolenia na pobyt czasowy w Polsce
Małopolskie (227 dni)Najwolniejsze
Śląskie (629 dni)
Należy przy tym pamiętać, że nawet w najszybszej Małopolsce proces ten zajmuje niemal cztery razy więcej czasu, niż przewidują to ustawowe, 60-dniowe terminy.
Pobyt rezydenta długoterminowego UE (powinien trwać 6 miesięcy):
Średni czas wydania rezydencji długoterminowej UE w Polsce
Małopolskie (105 dni)Najwolniejsze
Opolskie (792 dni)
Pobyt stały (powinien trwać 6 miesięcy):
Średni czas wydania zezwolenia na pobyt stały w Polsce
Lubuskie (145 dni)Najwolniejsze
Opolskie (680 dni)
Weryfikacja takich osób jest dla urzędników prostsza, co często przekłada się na sprawniejsze wydawanie decyzji. Liderami pod względem szybkości są województwa lubuskie (145 dni) oraz małopolskie (153 dni). W tych regionach czas oczekiwania jest nawet krótszy niż przewidziane ustawowo 6 miesięcy (ok. 180 dni), co jest rzadkością w polskim systemie migracyjnym. Bardzo solidnie wypadają też duże ośrodki, takie jak Wielkopolska (221 dni) oraz Mazowsze (224 dni). Niestety, ten optymistyczny obraz nie dotyczy całego kraju. Nawet w kategorii pobytu stałego zdarzają się regiony, w których na dokument czeka się nienaturalnie długo. Najtrudniejsza sytuacja panuje w województwie opolskim, gdzie średni czas oczekiwania wynosi aż 680 dni. Bardzo wolno pracują również urzędy w województwie zachodniopomorskim (479 dni) oraz śląskim (454 dni). Pokazuje to, że mimo teoretycznie łatwiejszej weryfikacji wnioskodawców, biurokracja w niektórych częściach kraju wciąż pozostaje ogromną barierą.
Czy winna jest tylko liczba wniosków?
Urzędy bardzo często tłumaczą, że długie kolejki wynikają po prostu z ogromnej liczby napływających spraw. To prawda, wniosków jest mnóstwo. W pierwszym kwartale 2026 roku najwięcej decyzji wydano w Wielkopolsce (ponad 16 tysięcy), na Dolnym Śląsku (ponad 14 tysięcy) i na Mazowszu (prawie 12 tysięcy).
Jednak same liczby to nie wszystko. Na przykład województwo kujawsko-pomorskie wydało nieco ponad 2,4 tysiąca decyzji, a mimo tak niewielkiej skali, urzędnicy kazali ludziom czekać średnio aż 542 dni. Z kolei wielokrotnie bardziej obciążony Dolny Śląsk załatwiał sprawy prawie dwa razy szybciej (291 dni). To pokazuje, że bardzo dużo zależy od cyfryzacji i dobrej organizacji pracy w konkretnym urzędzie.
Uwięzieni na pieczątce
Co te statystyki oznaczają w codziennym życiu? Wyobraźmy sobie cudzoziemca, który złożył dokumenty i od wielu miesięcy czeka na decyzję. W paszporcie ma tylko wbitą czerwoną pieczątkę (zgodnie z art. 108 ustawy o cudzoziemcach), która pozwala mu legalnie mieszkać i często pracować w Polsce.
Brzmi dobrze? Niestety, ta pieczątka często działa jak "areszt terytorialny". Z takim dokumentem pracownik nie może swobodnie podróżować po strefie Schengen na wakacje czy w podróż służbową. Trudno mu również odwiedzić rodzinę w ojczyźnie, bo powrót do Polski na samej pieczątce bywa niezwykle skomplikowany.
Z kolei dla działów HR w firmach, te przedłużające się miesiące to koszmar pełen papierologii i ciągłego śledzenia statusu spraw urzędowych.
Światełko w tunelu? Start systemu MOS
Czy jest szansa na zmianę tej trudnej sytuacji? Wiele nadziei wiąże się z najnowszym krokiem administracji państwowej, czyli uruchomieniem Modułu Obsługi Spraw (MOS), który został oficjalnie wdrożony 27 kwietnia.
To długo wyczekiwane narzędzie ma na celu pełną cyfryzację procesu legalizacyjnego i przeniesienie obiegu dokumentów do internetu. Mamy ogromną nadzieję, że możliwość wysyłania wniosków online znacząco odciąży urzędników, zmniejszy góry papierów na ich biurkach i ostatecznie "udrożni" cały system.
Czas pokaże, czy nowe technologie zdołają pokonać polską biurokrację i sprawią, że czas oczekiwania na karty pobytu zacznie wreszcie zbliżać się do ustawowych 60 dni.